copywriting lifestyle

Odpoczynek a własna firma – Trafna na urlopie.

Urlop, to jedno z tych haseł, które bardzo często nie występuje w słownikach freelancerów czy też osób prowadzących własną firmę. Dlaczego? Z prostej przyczyny – gdy nie pracujemy, nie zarabiamy. W naszym przypadku nie ma mowy o tak cudownym zjawisku, jakim jest płatny urlop na etacie. Niemniej jednak odpoczynek należy się i nam. I właśnie dzięki temu przekonaniu w ostatnim miesiącu, tak mało było mnie online.

 

PRZYGOTOWANIA

 

Miesiąc? Zazdrośników z etatów, od razu uspokajam – w rzeczywistości mój urlop trwał +/- 10 dni, jednak przygotowania do niego, a następnie ogarnianie zaległości po nim, zajęły mi łącznie ok trzech tygodni! Nigdy bym nie pomyślała, że prowadząc jednoosobową działalność, tak dużo wysiłku będzie kosztowało mnie zagwarantowanie sobie luksusu w postaci niekorzystania przez 10 dni z komputera.

 

Pracując w warszawskim korpo, marzyłam o freelansie, o tej mobilności i byciu swoją własną szefową. Wyobrażałam sobie te wszystkie spontaniczne wyprawy, dalekie wycieczki, podczas których raz czy dwa włączę laptopa i wszystko ogarnę, a przelewy same będą pojawiały się na moim koncie. No dobra, może trochę wyolbrzymiam, ale wiem, że sporo osób tak właśnie wyobraża sobie moją pracę. A jednak kwestia „odpoczynek a własna firma” i rzeczywistość copywritera jest zupełnie inna. Oprócz tej części z szefowaniem, bo faktycznie, to ja jestem panią prezes w trafna.pl.

 

 

Zacznijmy od tego, że nie do końca wpisuję się w definicję freelancera – moja działalność jest zarejestrowana i w głównej mierze bazuję na współpracy ze stałymi klientami, a nie na okazjonalnych zleceniach. Tym samym mam cały szereg zobowiązań rozłożonych na pełen miesiąc pracy – napisanie artykułów, opublikowanie wpisów na firmowych blogach, przygotowanie i zaplanowanie postów w social mediach. Oczywiście w dobie naprawdę świetnie rozwiniętych aplikacji i programów dla copywriterów i marketingowców, wszystko to można zrobić i zaplanować odpowiednio wcześniej. Wymaga to naturalnie sporej ilości czasu i pracy. Także do urlopu, który zaczynał się 30 czerwca, szykowałam się już od początku miesiąca. I tak jak planowanie postów czy publikacji, można robić po nocach, totalnie automatycznie, tak już w przypadku tworzenia treści nikt nie może sobie na to pozwolić. Słabe teksty, pisane na kolanie wyczuje każdy, szczególnie klient, z którym pracujesz od dawna.

Na szczęście udało mi się sprostać wyznaczonym zadaniom na czas i nawet zrealizować dodatkowy projekt, którego w czerwcowym planie w ogóle nie miałam. I po tym wszystkim, zasłużyłam na wyczekiwany odpoczynek.

 

URLOP

 

Nasze mini wakacje spędziliśmy w górach, zdobywając szczyty, włócząc się po dolinach i zachwycając się górskim krajobrazem. W przerwach pochłanialiśmy nieprzyzwoite ilości jedzenia, deserów, a także miodu pitnego, który to stał się moim ulubionym trunkiem.

Szczerze mówiąc, gdy wyjeżdżaliśmy, nie sądziłam, że faktycznie uda mi się nie zaglądać do komputera, że uniknę social mediowych wpadek i awarii kalendarza postów. Jednak stał się cud i podczas tygodniowego pobytu w Zakopanem, do laptopa zajrzałam raz. Żaden z klientów nie odczuł mojej nieobecności, a ja odpoczęłam od klawiatury jak nigdy.

 

 

 

 

Po górach przyszedł czas na morze i wizytę u rodziców. Tam jednak wyznaczałam już sobie po dwie/trzy godziny dziennie na pracę, by nie doprowadzić do większych zaległości. Także pijąc pyszną kawę i znowu podjadając kolejne ciastka, kończyłam zlecenie dla nowego klienta. Autentycznie czułam przypływ weny i nowych pomysłów, po tych kilku dniach błogiego odpoczynku.

 

 

 

POWRÓT DO RZECZYWISTOŚCI

 

Powroty z wakacji nigdy nie są łatwe ani przyjemne, ale jakoś daliśmy radę to przetrwać. Pierwsze dwa dni były ciężkie – brakowało mi pięknych widoków, urlopowego klimatu i zabójczych porcji cukru. Później jednak zaczęłam znowu doceniać moją codzienną rutynę i powrót do pracowitej rzeczywistości – zwłaszcza, że ja naprawdę lubię swoją pracę!

 

ODPOCZYNEK A WŁASNA FIRMA

 

Jeszcze w maju zastanawiałam się czy w ogóle jest sens wyjeżdżać na urlop. Rozkręcanie działalności to ciężka praca i spore wyzwanie (nie tylko w kontekście umiejętności, ale również finansów). Myślałam więc, że może kilka dni z laptopem u rodziców nad morzem mi wystarczą. Dziś jednak bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na prawdziwy urlop offline. Wróciłam z podwójną dawką kreatywności i zapału. Ale także przekonałam się, że odpowiednia organizacja i umiejętność planowania ze sporym wyprzedzeniem, potrafią zagwarantować urlopowy sukces i zadowolenie klientów.

Przede mną jeszcze wiele błędów młodego przedsiębiorcy, jednak myślę, że akurat lekceważenie wartości odpoczynku, mi nie grozi.

 

 

* * *

Zachęcam Was do obserwowania trafna.pl na Instagramie oraz Facebooku, zwłaszcza że to właśnie tam najwięcej się u mnie dzieje!
–> Instagram <–
–> Facebook <-

Autor

Pełnoetatowa copywriterka kierująca się zasadami slow life. Miłośniczka świata zapachów, która uciekła z Warszawy i otworzyła własną firmę.