perfumy

łóżko, Lolita, fascynacja – recenzja Rima XI

Dawno żaden zapach nie sprawił, że miałam ochotę od razu usiąść do komputera i napisać jego recenzję. Ba, nie pamiętam kiedy ostatnio jakieś perfumy przyciągnęły mnie do siebie tak mocno, bym chciała je momentalnie – po 15 min, dodać do koszyka w perfumerii online. Do dnia, w którym sięgnęłam po magiczne pudełko z próbkami niszowymi wśród których znalazłam moją dzisiejszą inspirację.

Jaki zapach podbił dziś moje serce? Rima XI marki Carner Barcelona. Tak bardzo żałuję, że nie mogę przesłać Wam tego zapachu przez internet, bo czuję, że za chwilę słowa zawiodą mnie po raz kolejny i bez własnych testów, nie będziecie w stanie zachwycić się wystarczająco tą kompozycją. A uwierzcie mi – jest się czym zachwycać!

 

Recenzja Rima XI Carner Barcelona

Z tego co już się zdążyłam zorientować Rima XI wywołuje mocno skrajne skojarzenia, kilka osób użyło określenia subtelne, inni intensywne, zaraz potem infantylne, ale także wyzywające. Czy to możliwe by jeden zapach odbierać na tyle różnych sposobów? Zdecydowanie tak. Wiąże się to oczywiście z naszymi indywidualnymi preferencjami, ale także z tym czy wąchamy dany zapach na własnej skórze czy też u kogoś innego. W momencie gdy ktoś podchodzi do mnie i wyczuwa moje perfumy naturalne będzie to, że oceni je tylko i wyłącznie przez pryzmat tej krótkiej chwili. Natomiast dla mnie, dla tej która z danymi perfumami spędza cały dzień, mają już one zupełnie inny charakter. Ponieważ ja poznaję ich całą historię…

A jaką historię opowiada nam Sonia Constant, kreatorka zapachu Rima XI? Nie jestem przekonana czy to historia miłosna, bliżej jej raczej do historii rodzącego się pożądania pomiędzy parą, w której pierwsze skrzypce zdecydowanie gra dziewczyna. Celowo piszę dziewczyna a nie kobieta – na początku faktycznie da się wyczuć ten niedojrzały i naiwny jeszcze charakter. Otwarcie kompozycji to dla mnie przypalona guma balonowa – jest intensywnie, słodko i od razu myślę, że tak mogłaby pachnieć Lolita Nabokova.

Z czasem jednak tajemnicza dziewczyna przestaje się ukrywać i zaczyna ujawniać swoje subtelne oblicze, zrzucając maskę silnej i niezależnej, dojrzewa na naszych oczach. Pojawiają się przygaszony jaśmin, słodki cynamon, kremowa wanilia. Nagle zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy świadkami budzącego się pożądania, a ta subtelna zmysłowość, sensualność sprawia, że aż sami możemy poczuć się zawstydzeni! Ostatni etap obserwuję rumieniąc się jak nastolatka, która ogląda film z erotyczną sceną głównych bohaterów – a ci w naszej historii, próbują właśnie uspokoić oddech leżąc w pokoju wypełnionym korzennym aromatem…Jest duszno, gorąco, ale też niezwykle przyjemnie.

Sięgając po próbkę tego zapachu, nie spodziewałam się, że zagwarantuje mi ona tyle przeżyć i że będzie w stanie opowiedzieć mi historię, która mnie do siebie przekona. A jednak – pierwszy raz myśląc o perfumach przyszło mi na myśl określenie autentyczne, w tym przypadku wydaje mi się ono bardzo adekwatne. Rima XI zdecydowanie opowiada historię – ta której ja doświadczyłam była szczera, prosta i właśnie autentyczna.

Dla kogo jest ten zapach?

Zastanawiam się nad tym długo, i nie do końca potrafię to sprecyzować. Wiem natomiast jedno – sama chciałabym tak pachnieć. Koniecznie jeśli będziecie mieli okazję – przetestujcie te perfumy i podzielcie się ze mną swoją opinią! Jestem niezwykle ciekawa jakiej historii Wy doświadczycie i czy zachwyci Was ten zapach dokładnie tak samo jak mnie. Oprócz tego oczywiście dajcie też znać co Wy aktualnie testujecie i co Was zauroczyło!

Na koniec mam jeszcze dla Was spis nut zapachowych oraz informacje o perfumach Rima XI ze strony Perfumerii Quality Missala.

Skład:
Nuty głowy: gwatemalski kardamon, czarny pieprz z Madagaskaru, marokańska mięta, szafran

Nuty serca: cynamon z Cejlonu, indonezyjska gałka muszkatołowa, indyjski jaśmin sambac, kolendra
Nuty bazy: wirginijski cedr, australijski sandałowiec, wanilia z Madagaskaru, żywica benzoesowa z Laosu, miękka ambra, piżmo

Rodzina zapachowa: kwiatowo-orientalna

Nos: Sonia Constant

Data powstania: 2013

 

Tradycyjnie też zachęcam Was do obserwowania mnie na Instagramie oraz Facebooku, zwłaszcza że to właśnie tam możecie znaleźć mnie najczęściej.

–> Instagram <–

–> Facebook <-

Autor

Jestem pełnoetatową copywriterką, a z moich artykułów dowiesz się przede wszystkim, że jestem miłośniczką perfum, a oprócz tego przeczytasz o tym co mnie intryguje, fascynuje i historię o tym jak uciekłam z Warszawy.