perfumy

korzenna herbata.

Pogoda od zawsze jest moją podstawową inspiracją przy wyborze perfum. I tak jak wczoraj mogłabym pisać o ulubionych mandarynkowych zapachach, idealnie sprawdzających się podczas wiosenno-letnich upałów, tak dziś będzie raczej jesiennie i zimowo. A to wszystko właśnie za sprawą pochmurnego nieba i padającego deszczu.

Jak tylko się obudziłam i zobaczyłam jaką mamy za oknem pogodę, trochę egoistycznie się ucieszyłam i od razu wiedziałam, że dziś będę pachnieć wyjątkowo. Nie zrozumcie mnie źle, ja naprawdę lubię słońce, błękitne niebo i lekkie, cytrusowe zapachy, ale jednak mojemu sercu zdecydowanie bliżej do słodszych i otulających kompozycji zapachowych.

Dziś nie zastanawiałam się zbyt długo nad wyborem perfum, ponieważ podczas ostatnich porządków, wpadła mi w ręce próbka zapachu Tea for Two marki L’Artisan Parfumeur i od tamtego czasu tylko czekałam na okazję by ją wypróbować. W końcu mi się udało.

Słynna herbatka dla dwojga, to dla mnie Perfumy przez duże P. Zachwycam się tym zapachem bardzo i nie ma mowy, by w sezonie jesiennym nie pojawił się w mojej kolekcji.

Początek herbatkowego spotkania, to konkretne uderzenie dymu osłodzonego przebijającymi się w tle nutami korzennymi. To trochę tak, jakbyście weszli do domu, w którym ktoś dopiero co rozpalił w kominku, a wcześniej zaparzył herbatę z przyprawą do piernika. Jak dla mnie to połączenie idealne – uwielbiam wszystko co piernikowe (lody piernikowe w Toruniu to najlepsza rzecz na świecie!), a ogień w kominku zawsze poprawia mi humor.

Po kilkunastu minutach, dymu robi się coraz mniej, jest za to jeszcze cieplej i bardziej korzennie. Herbata nabiera zdecydowanego smaku i zaczynam podejrzewać, że ktoś mógł dodać tam nie tylko przypraw, ale także coś mocniejszego, bo rozgrzewa ona momentalnie.

A dalej jest jeszcze bardziej błogo i spokojnie. Baza jest niezwykle otulająca, miodowa, słodka…do tego stopnia, że trzymając nos przy nadgarstku momentalnie rozglądam się za kocykiem i zastanawiam się jak przegonić z kanapy mojego, grającego na konsoli, chłopaka.

Dzień z Tea for Two L’Artisan Parfumeur to czysta przyjemność, którą zdecydowanie polecam wszystkim na leniwe i chłodniejsze dni.

Czytałam, że wielu osobom przeszkadza w tym zapachu specyficzna wędzonkowa nuta i faktycznie jest ona wyczuwalna, ale powiem szczerze, że przy takiej ilości słodyczy jaka jej towarzyszy, pasuje tutaj idealnie. I na żadnym etapie noszenia tych perfum mi zupełnie nie przeszkadzała.

 

Typowa ja – 4 czerwca, a ja zamiast robić zestawień orzeźwiających zapachów na lato, piszę o perfumach idealnych na Boże Narodzenie… #typowatrafna

 

Znacie Tea for Two? Jak tak, to koniecznie dajcie mi znać co sądzicie o tym zapachu!

 

Autor

Jestem pełnoetatową copywriterką, a z moich artykułów dowiesz się przede wszystkim, że jestem miłośniczką perfum, a oprócz tego przeczytasz o tym co mnie intryguje, fascynuje i historię o tym jak uciekłam z Warszawy.