perfumy

White Collection marki Atelier des Ors

Pamiętacie jak przy okazji ostatniego wpisu z recenzją serii Mon Parfum od M.Micallef, wspominałam, że perfumy potrafią być prawdziwym dziełem sztuki, a ich twórcy niczym malarze i poeci, poszukują inspiracji w religii, historii, ale i w każdym aspekcie naszego życia? Dziś mam dla Was kolejne potwierdzenie tych słów – zapraszam Was na spotkanie z białą kolekcją od Atelier des Ors.

 

ATELIER DES ORS

Gdy kilka tygodni temu, otrzymałam zestaw próbek najnowszych zapachów od Atelier des Ors, nie mogłam doczekać się pierwszych testów. Zwłaszcza, że ta marka intrygowała mnie już od dawna – głównie za sprawą swojej cechy charakterystycznej, czyli umieszczaniem we flakonach iskrzących, złocistych opiłków, które czynią te perfumy jeszcze bardziej wyjątkowymi. W końcu któż nie chciałby posiadać w swojej kolekcji flakonu z drobinkami złota?!

White Collection, to składająca się z trzech zapachów seria, która miała premierę w tym roku, i która w całości podbiła moje serce. I to nie tylko samymi zapachami i złotem we flakonach, ale także dzięki fascynującym i ciekawym inspiracjom, jakie kryją się za każdą z tych kompozycji. Muszę przyznać, że po zapoznaniu się z historią White Collection Atelier des Ors, nie mogłam już spojrzeć na te zapachy nie doszukując się w nich tych deklarowanych inspiracji i historii. Tak bardzo sugestywna jest ta opowieść.

 

„Trzy nowe zapachy Atelier des Ors są olfaktoryczną metaforą drogi, którą każdy z nas przemierza w życiu w poszukiwaniu szczęścia. Bezpośrednią inspiracją dla perfumiarzy stało się ponadczasowe dzieło Gustava Klimta – Beethoven Frieze oraz secesja jako styl w sztuce europejskiej przełomu XIX i XX wieku.

W każdym z zapachów tryptyku White Collection przedstawiony został jeden z etapów drogi w poszukiwaniu szczęścia. Zapachowe powiązania między perfumami istnieją za sprawą wyimaginowanej pomarańczowej nici, zapisanej nutami kwiatu pomarańczy, czerwonej pomarańczy i mandarynki. Złociste odcienie symbolizują poszukiwanie szczęścia i dążenie do doskonałości, której hołduje Atelier des Ors. Wyszukane zapachy i ciepłe, bursztynowo-miodowe barwy współbrzmią z ukrytym we flakonach złotym blaskiem. Każdy z zapachów może być poznawany i smakowany oddzielnie, jednak dopiero potraktowane jako kolekcja stanowią piękną, spójną historię.” – blog Perfumerii Quality

 

Wszystko to brzmi bardzo obiecująco, prawda? Przejdźmy w takim razie wspólnie tę drogę i poznajmy każdy z jej etapów.

 

 

NUDA VERITAS

Och, cóż za świeżość! Uderzenie chłodnych, niezwykle naturalnych kwiatów, trochę zbiło mnie z tropu. Spodziewałam się bliskoskórnego, kremowego zapachu, a dostałam iskrzącego chochlika biegającego po zielonej, lekko wilgotnej łące. Co ciekawe, mimo tej świeżości, niewinności, a także przebijającej się w tle zieleni – odnajduję w tym zapachu dozę niewymuszonej elegancji i klasy, której tak często brakuje podobnym kompozycjom. Kończąc przygodę z Nuda Veritas dostaję namiastkę tego, czego szukałam na początku; zapach odrobinę się ociepla, uspokaja, znikają zielone i chłodne akcenty. Czy tak pachnie naga prawda? Hym…jestem skłonna w to uwierzyć!

 

Skład:
Nuty głowy: bergamotka, Transluzone (Firmenich), płatki kwiatów pomarańczy

Nuty serca: jaśmin wielkolistny (sambac), absolut chińskiego jaśminu, absolut osmantusa, gardenia tahitańska
Nuty bazy: paczula, absolut aksamitki, Ambroxan, piżmo, mech dębowy

Rodzina zapachowa: kwiatowa

Data powstania: 2018

 

CREPUSCULE DES AMES

Wbrew deklaracjom samej marki, White Collection wcale nie jest unisexowa. Nuda Veritas oraz Choeur Des Anges są zdecydowanie kobiece, natomiast Crepuscule Des Ames prezentuje wybitnie męski charakter. Swoją drogą otwiera to bardzo ciekawe możliwości interpretacyjne, skoro początek i koniec drogi do szczęścia to spotkanie z kobiecą wonią, a jej jedyny mroczny akcent ukryty jest w kompozycji dla panów. Ale może jednak nie będę się już nad tym mocniej rozwodzić i o tej kwestii, chętnie podyskutuję z Wami w komentarzach, a teraz skupmy się na zapachu. Wszelkie materiały prasowe, czy też opublikowane recenzje tych perfum, podkreślają dualizm kompozycji i zabawę kontrastem. A za tymi wyszukanymi określeniami stoi fakt, że Crepuscule Des Ames jest zarówno rześki jak i mroczny, słodki i kadzidlany, jasny i ciemny. Naturalnie, nie dzieje się to wszystko w tym samym momencie, a po prostu zmienia się na różnych etapach rozwoju perfum. Moją ulubioną fazą jest chyba końcowa, kiedy to kadzidlane nuty dochodzą do głosu, tłumią słodycz, ale jednocześnie pozostawiają ten zwierzęcy charakter, który mocno pobudza wyobraźnię.

 

Skład:
Nuty głowy: mandarynka, kardamon, szałwia muszkatołowa

Nuty serca: hyzop, kadzidło, papryczka pimento
Nuty bazy: akord hyraceum, paczula

Rodzina zapachowa: drzewna

Data powstania: 2018

 

CHOEUR DES ANGES

Zjedz mnie! – taki mniej więcej komunikat, wysyła ostatni z zapachów z serii White Collection. Jest słodko, upojnie, owocowo, odrobinę cierpko i soczyście. Myślę, że ciastko z owocowym kremem, ozdobione czerwoną porzeczką idealnie oddaje charakter Choeur Des Anges. Nijak to się ma z moją wizją anielskiego śpiewu i ostatecznym etapem drogi do szczęścia, ale jest to na tyle osobista kwestia, że nie mam zamiaru tego oceniać. Zwłaszcza, że jest to według mnie udany i niezwykle radosny zapach (mimo nieco infantylnego charakteru). Daleko mu do elegancji czy też wytworności, ale na pewno zauroczy każdą fankę soczystych owocowych zapachów.

 

Skład:
Nuty głowy: czerwona pomarańcza, czarna porzeczka, gruszka

Nuty serca: absolut kwiatu pomarańczy, absolut nasion marchwi, osmantus
Nuty bazy: cedr, ambra, miód prowansalski

Rodzina zapachowa: kwiatowa

Data powstania: 2018

Gdybym testowała te zapachy nie wiedząc, że pochodzą z jednej serii i mają tworzyć spójną całość – raczej bym się nie dopatrzyła jakiegoś motywu przewodniego, czy też podobieństw inspiracji. Ba, nawet bym nie obstawiała, że należą do portfolio tej samej marki. Niemniej jednak po lekturze recenzji opublikowanych na blogu perfumerii Quality czy też u Rafała Janty, chcę postrzegać White Collection jako całość, której towarzyszy piękna historia i fascynujące inspiracje. I jestem w stanie uwierzyć, że dla kogoś droga do szczęścia, może właśnie tak wyglądać – skrajnie, z zakrętami, zakończona dużą porcją słodyczy.

 

Oczywiście, zachęcam Was też do obserwowania mnie na Instagramie oraz Facebooku, zwłaszcza że to właśnie tam najwięcej się u mnie dzieje!
–> Instagram <–
–> Facebook <-

Autor

Pełnoetatowa copywriterka kierująca się zasadami slow life. Miłośniczka świata zapachów, która uciekła z Warszawy i otworzyła własną firmę.