perfumy

perfumy na wiosnę – trafna poleca.

Wbrew temu co się obecnie dzieje za moim oknem (jest szaro, a wczoraj padał śnieg, moi mili, śnieg!), nastała wyczekiwana przez wszystkich, wiosna! I jak to przy każdej zmianie pory roku bywa, wypada nie tylko poświęcić trochę czasu na zmodyfikowanie zawartości swojej szafy i zniesienie lżejszych ciuchów ze strychu, ale także warto zadbać o odpowiednią garderobę zapachową!

Oczywiście, wielokrotnie już Wam pisałam, że te wszelkie zasady pt. „w wakacje używaj tylko zapachów cytrusowych, a zimą dozwolona jest wyłącznie litrowa porcja wanilii”, są idiotyczne. Ale! Nie da się ukryć, że pogoda ma wpływ na to, po jakie perfumy sięgamy i na to w jakich zapachach się lepiej czujemy. I choćbym bardzo chciała posiadać własny signature scent, to jednak nie wyobrażam sobie, bym znalazła na tyle charakterystyczny zapach, który spełniłby moje oczekiwania zarówno zimą jak i latem. Chociaż…kto wie, może kiedyś coś mnie zaskoczy.

Na tą chwilę, głównym (lecz wcale nie jedynym!) czynnikiem podczas mojego codziennego wzywania pt. „czym chcesz dzisiaj pachnieć, Zuzanno?”, jest właśnie pogoda. I gdy tylko, za oknem pojawiają się pierwsze, ciepłe przebłyski słońca, od razu mam ochotę schować do szuflady wszystkie karmelowe słodziaki i inne kadzidła, a zostawić sobie tylko i wyłącznie to, co idealnie oddaje wiosenny klimat! Oczywiście tego nie robię, bo doskonale wiem, że jakbym tylko to zrobiła, to momentalnie napadłaby mnie ochota na Shalimar Initial lub na konkretną porcję anyżu i lukrecji. A nad takimi chciejstwami nie da się zapanować, nawet przy 30 stopniowym upale (niestety). Wyciągam więc wiosną, wszystko co świeże, owocowe i kwiatowe do przodu, a resztę pozostawiam gdzieś z boku na wypadek zaskakujących zachcianek.

Czym w tym roku będzie pachniała moja wiosna?

Oprócz moich standardowych, zapachowych faworytów takich jak Dolce&Gabbana Rose The One, Mandarine Basilic Aqua Allegoria Guerlain czy Moment de Bonheur Yves Rocher, w ostatnim czasie zafascynowało mnie co najmniej kilka perfum, o których zaraz Wam opowiem!

Zacznę od niedawnej premiery i nowości Chloe Nomade. Do tej pory, nie wybaczyłam Chloe wycofania z produkcji przepięknego Chloe Love Intense, jednak mogę powiedzieć, że dzięki zapachowi Nomade, moje pretensje i foch, znacznie się zmniejszyły. Nomade, to dla mnie kwintesencja wiosny – kolejna interpretacja klasycznego szypru, w słodko-kwiatowym wydaniu.  Nie będę za bardzo rozwodzić się nad nutami i rozwojem zapachu, bo dzisiejszy post to jedynie szybkie zestawienie moich wiosennych pewniaków, ale muszę zaznaczyć, że końcówka układa się na mnie dość męsko. I co ciekawe, zupełnie mi to nie przeszkadza, ba nawet mi się to podoba! Nie sądziłam, że marka Chloe zrobi mi taką niespodziankę, po tych ich wszystkich różano-zielonych i często nijakich zapachach. Naprawdę wiele się nie spodziewałam, a tu takie zaskoczenie!

Nuty Chloe Nomade: mirabelka, bergamotka, pomarańcza, frezja, jaśmin, róża, mech dębowy, paczula, drzewo sandałowe, piżmo.

Kolejny wiosenny faworyt, to zeszłoroczna premiera czyli Twilly d’Hermes. Radosny, zabawny, niebanalny, imbirowy zapach, który dalej ma w sobie dużo z klasy i charakteru marki Hermes, a jednak zdecydowanie lepiej trafia w gusta millenialsów. Szalenie podoba mi się, że jest całkowicie niezobowiązujący i sprawdzi się naprawdę w każdej sytuacji. I mimo, że lubię mieć w swojej kolekcji mocno określone zapachy – eleganckie, seksowne, profesjonalne, to jednak uniwersalność Twilly jest według mnie ogromną zaletą. Skład jest bardzo prosty – imbir, tuberoza i drzewo sandałowe, i być może to właśnie tu tkwi sekret tych perfum. Imbir energetyzuje, tuberoza dodaje kobiecości, drzewo sandałowe idealnie spaja, ociepla i wycisza tę kompozycję.  A do tego wszystkiego Twilly ma przesympatyczny flakon, który naprawdę cieszy oko! Zobaczcie sami!

Nuty Twilly d’Hermes: imbir, tuberoza, drzewo sandałowe

Co jeszcze pojawi się u mnie tej wiosny? Gucci Bloom! Kiedyś najchętniej od razu uciekłabym od zapachów tego rodzaju – czyli typowo kwiatowych kompozycji, w których dominują jaśmin i tuberoza, a teraz naprawdę mocno mnie do nich ciągnie. Pomijam już fakt, że Bloom mocno nawiązuje według mnie do perfum Anais Anais Cacharel, których używała moja mama, więc momentalnie poczułam do nich sentyment. Ale Bloom zachwycił mnie też taką autentycznością i naturalnym odwzorowaniem zapachu białych kwiatów, bez skojarzeń z cmentarną wiązanką, co zdarzyło mi się kiedyś z jedną wersją Signoriny Salvatore Ferragamo! Gucci Bloom, podobnie jak Twilly, z którym wiąże go jeszcze dodatkowo kluczowy składnik – tuberoza, ma również przepiękny flakon! Minimalistyczny, kobiecy i elegancki. Jestem niezwykle ciekawa pierwszego flankera tych perfum – Gucci Bloom Acqua di Fiori, który lada moment ma się pojawić (albo i już się pojawił) w perfumeriach. Zapowiada się on równie ciekawie i na pewno też idealnie będzie pasował na sezon wiosna/lato.

Nuty Gucci Bloom: pomarańcza, nuty zielone, tuberoza, jaśmin wielkolistny, wiciokrzew, korzeń irysa, drzewo sandałowe, wanilia.

Nie pogniewałabym się, gdyby wśród moich wiosennych perfum, znalazły się też takie zapachy jak Gucci Guilty Absolute Pour Femme (trochę owocowej słodyczy wiośnie nie zaszkodzi!) czy Philtre Ceylan Atelier Cologne (cudowna zielono-herbaciana kompozycja). Oraz oczywiście kilka pozycji marki Jo Malone, która w ostatnich miesiącach bije rekordy popularności wśród blogerek i influencerek. Sama miałabym jednak olbrzymi problem, by zdecydować się na jeden zapach od Jo Malone, chyba jeszcze za mało testów za mną, bym mogła określić jednego wiosennego faworyta.

Dodatkowo przymierzam się, dość konkretnie, do zakupu kolejnej Aqua Allegorii Guerlain i myślę, że w najbliższych tygodniach do mojej kolekcji dołączy w końcu miętowa Herba Fresca.

Taaaak, posiadając te wszystkie zapachy w pełnowymiarowych flakonach, byłabym idealnie przygotowana na wiosenne pikniki, letnie deszczowe spacery czy wakacyjne upały. Zachowując jednak resztki zdrowego rozsądku, zadowalam się jak na razie miniaturami oraz odlewkami tych zapachów. Ale nie ukrywam, że o wiele łatwiej było mi zapanować nad atakami kompulsywnego kupowania ciuchów, niż nad nieustanną chęcią powiększania mojej zapachowej kolekcji.

No dobrze, teraz Wasza kolej – czym będzie pachniała Wasza wiosna? Czy znacie i co sądzicie o wymienianych przeze mnie zapachach? Dajcie znać, który z nich przypadł Wam do gustu!

 

Oczywiście, zachęcam Was do obserwowania mnie na Instagramie oraz Facebooku, zwłaszcza że to właśnie tam najwięcej się u mnie dzieje!

–> Instagram <–

–> Facebook <-

 

Wszystkie zdjęcia pochodzą z oficjalnych materiałów reklamowych marek Gucci, Chloe oraz Hermes.