kultura, lifestyle

(nie)zwykła praca – Rafał.

W końcu mam dla Was zapowiadany powrót cyklu (nie)zwykła praca, choć zaznaczam od razu, że ten odcinek będzie trochę mniej typowy. Idea dalej pozostaje ta sama czyli przenikanie się pracy i pasji, jednak tym razem przedstawię ją Wam w odrobinę innej formie.

Kto jest bohaterem dzisiejszej (nie)zwykłej pracy? Rafał Janta – dziennikarz związany ze światem zapachów i męskiej pielęgnacji, od niedawna także pisarz – autor książki poświęconej brodzie, goleniu i pielęgnacji zarostu „Na ostro i pod włos”.

Trafna: Poznaliśmy się kilka lat temu dzięki perfumom – podczas warsztatów zapachowych, i od tego czasu regularnie mam przyjemność czytać Twoje artykuły i wywiady dotyczące zapachów i pielęgnacji dla Enter the ROOM. Jest w nich tyle pasji, lekkości, i przede wszystkim merytorycznej wiedzy, że za każdym razem żałuję gdy tekst się kończy! Opowiedz trochę jak to wszystko się zaczęło. Kiedy zapachy stały się pasją i kiedy zacząłeś pisać?

Rafał: Zacznę od tego, że bardzo miło wspominam okoliczności naszego pierwszego spotkania. Były to jedne z pierwszych warsztatów zapachowych w jakich uczestniczyłem. Od tamtego momentu wziąłem udział w wielu podobnych spotkaniach, które pozwoliły zdobyć wiedzę, miło spędzić czas i poznać przemiłych ludzi dzielących moją zapachową pasję. A jak to się wszystko zaczęło? Tradycyjnie – przez przypadek. Lifestylowy magazyn online szukał osoby piszącej o modzie męskiej. Zdecydowałem się na ogłoszenie odpowiedzieć, ale tekstem o męskich perfumach. Spodobał się i zostałem. Od czterech lat współpracuję z magazynem Enter The ROOM przygotowując teksty na temat zapachów, ale również pielęgnacji.

Zapach był dla mnie zawsze ważnym zmysłem. Lubię kolekcjonować w głowie aromaty – nie tylko te miłe i przyjemne. Pozwalają katalogować wspomnienia, są świetnym mentalnym odnośnikiem i przede wszystkim pobudzają wyobraźnię. Tak, bo ja lubię sobie oznaczać zapachy w przedziwny sposób. Jedne pachną dla mnie jak mglisty poniedziałkowy poranek, inne jak egzaltowana operowa śpiewaczka, a jeszcze inne jak mokry pies biegający po plaży z kawałkiem drewna w pysku. Czerpię też ogromną przyjemność z przelewania tych zapachowych wizji na papier (a dokładniej na ekran). Lubię bawić się słowem, lubię pisać i temperować swój warsztat pisarski, tak jak lubię temperować moje czarne ołówki, których mam całkiem pokaźną kolekcję.

Zdjęcie z warsztatów zapachowych na których poznaliśmy się z Rafałem (po lewej Rafał, w środku Marcin Budzyk z bloga Nez de Luxe)

Trafna: Niedawno napisałeś swoją pierwszą książkę, której raz jeszcze Ci gratuluję! Jednak przyznam się, że bardzo mnie nią zaskoczyłeś – i to nie samym faktem, że książkę napisałeś, tylko tematem! Książkę poświęciłeś historii i pielęgnacji męskiego zarostu – skąd pomysł na taki temat? Dlaczego akurat męskie brody a nie perfumy? Mam oczywiście nadzieję, że kolejna książka będzie o zapachach!

Rafał: Ja również! Sam noszę brodę więc temat jest mi, w dosłownym tego słowa znaczeniu, bliski. Jak wspomniałem, często testuję i opisuję produkty pielęgnacyjne dla mężczyzn w naszym magazynie. Dbanie o zarost, golenie się jest chyba jedynym urodowym rytuałem, który łączy wszystkich facetów i któremu nikt nie może chyba zarzucić braku męskości. Fascynująca podróż przez historię męskiego zarostu (lub jego braku) pokazuje, że to czy nosimy brodę czy nie, nie jest tylko i wyłącznie naszą indywidualną decyzją praktyczno-estetyczną. Przez wieki wiele czynników miało na to wpływ – polityka, historia, zmiany społeczne, odkrycia naukowe, moda.. Zdarzało też się, że zarostowy trend dyktował ktoś bardzo znany z przyczyn zgoła przyziemnych. Cesarz Hadrian na przykład postanowił zapuścić brodę, bo jego twarz szpeciły ślady po ospie. W ślad za pierwszym rzymskim cesarzem, który nosił zarost poszły szeregi mężczyzn. Tak powstawały brodowe trendy. To naprawdę fascynująca historia, którą po krótce staram się przedstawić we wstępie do mojej książki „Na ostro i pod włos”.

W Polsce moda na brody ma się dobrze od paru lat, faceci coraz poważniej traktują swój wizerunek, a barbershopy rosną jak grzyby po deszczu. Dla brodaczy organizuje się nawet zloty. To prawdziwa brodata subkultura z trójkolorowym słupkiem barberskim w tle. Dlaczego trójkolorowym i dlaczego akurat w takich kolorach? O tym również można przeczytać w „Na ostro i pod włos” obok ogromnej ilości praktycznych porad dla współczesnych drwali, ale także dla tych mężczyzn, którzy wolą nosić gładkie lico. Pomyśleliśmy, wraz z wydawnictwem Znak, że pora dać facetom poradnik urodowy napisany po męsku przez faceta.

Trafna: W moich oczach jesteś właśnie nie tylko miłośnikiem perfum i znawcą tajników dbania o zarost, ale także propagatorem ogólnej męskiej pielęgnacji! Wielokrotnie podsyłałam mojemu bratu, znajomym i chłopakowi, Twoje artykuły by przestali czuć się skrępowani dbając o siebie i by przestali myśleć, że to mało męskie. Czy Ty sam czujesz właśnie taką misję uświadamiającą czy jest to dla Ciebie całkowicie naturalne?

Coś w tym jest! Chyba czuję taką misję. Nie jestem w stanie pojąć co złego może być w tym, że facet używa kremu pod oczy! Jaką krzywdę tym wyrządza światu? Świadomość w tej kwestii na szczęście stopniowo się zmienia, szczególnie w dużych miastach, ale nadal obserwuję sporo, nazwijmy to oglądnie – niezbyt przyjaznych komentarzy, pod artykułami czy postami dotyczącymi męskiego groomingu (lubię to angielskie słowo, bo brzmi zdecydowanie bardziej męsko od polskiego ‘uroda’ czy ‘pielęgnacja’)

Nie chodzi mi o to by każdy facet nie wychodził teraz z łazienki, a w każdy weekend odwiedzał salon SPA. Chodzi o to żeby każdy czuł wolność i spełniał się, również w zakresie dbania o urodę, w zakresie jaki uzna za rozsądny i potrzebny. Kobietom narzuca się dyktat dbania o urodę. Mężczyznom przez lata nakazywano stronić od tego rodzaju praktyk. Jestem za wolnym wyborem, w obu przypadkach!

W naszym magazynie, dla którego czołowymi wartościami są równość płci, prawa kobiet i filozofia body positive, to właśnie ja – facet – piszę o zapachach i kosmetykach. Trochę to przekorne, ale i, w moim mniemaniu, ciekawsze i odświeżające. Bo facet też trochę inaczej pisze o tych kwestiach. Z męską nutą i wstrzemięźliwością.

 

*  *  *

Zdecydowanie mnie to przekonuje! Książkę Rafała kupiłam w prezencie gwiazdkowym mojemu Bratu, który jest brodaczem z powołania i który już kilka lat temu kradł mój olejek arganowy do włosów, by pielęgnować swoją brodę. Obecnie oczywiście ma już swój barberski zestaw kosmetyków, ulubionego barbera, a teraz dodatkowo świetnie napisany męski przewodnik po historii i tajnikach pielęgnacji i golenia zarostu. Sama naturalnie również czytałam „Na ostro i pod włos” i wbrew pozorom jest to interesująca lektura także dla kobiet! Pełna jest ciekawostek, merytorycznych informacji i porad. Dodatkowo jest też po prostu ładna – z ciekawą szatą graficzną, i bardzo cieszy oko stojąc na półce!

Zdjęcie z mojego instagrama z  książkowym zestawem prezentowym.

Oprócz książki Rafała, polecam Wam jego fanpage na Facebooku CharlieNose, a także artykuły dla Enter the ROOM, szczególnie te poświęcone perfumom – mało kto potrafi tak obrazowo i rzetelnie pisać o zapachach. Dlatego tym bardziej mam nadzieję, że już niedługo będę mogła cieszyć się lekturą świata zapachów według Rafała Janty.

 

Znacie artykuły i książkę Rafała? Co sądzicie o męskiej pielęgnacji i modzie na brody? Koniecznie dajcie znać w komentarzach – jeśli macie też jakieś pytania do Rafała to oczywiście również śmiało piszcie, jestem przekonana, że chętnie Wam na nie odpowie.

 

Tradycyjnie też zachęcam Was do obserwowania mnie na Instagramie oraz Facebooku, zwłaszcza że to właśnie tam możecie znaleźć mnie najczęściej.

–> Instagram <–

–> Facebook <-