perfumy

czarny łabędź.

Ballerina No 3 – Les Parfums de Rosine

Zaraz, zaraz, to miało pachnieć całkowicie inaczej! – taka była moja pierwsza reakcja. Po przeczytaniu krótkiego opisu zapachu oraz spisu nut, spodziewałam się tajemniczego spektaklu z dojrzałą różą w roli głównej. A tu mam wątpliwości nawet co do tego czy ta róża jest aby na pewno dojrzała. I co chwilę zmieniam zdanie.

„(…) Zainspirowana postacią Czarnego Łabędzia Ballerina No3 to kompozycja o podwójnej osobowości: początkowo delikatna i krucha, stopniowo ujawnia siłę i zmysłowy czar.
Zwiewne, żywe otwarcie zapachu budują nuty fuksji i różanych pączków. Koktajl różowego i czarnego pieprzu prowadzi do serca zapachu, w którym w otoczeniu fiołkowych liści kwitnie królewska czarna róża. Bazę kompozycji tworzą bogate nuty drzewne: sandałowiec, cedr, cashmeran i oud, oraz karmelizowana wanilia.”

Perfumeria Quality Missala

W pierwszej chwili doznałam ukłucia lekkiego rozczarowania, bo niby gdzie ta siła i mrok?! Ale zaraz później zrozumiałam, że to moja wina, i że po prostu miałam nietrafione i błędne oczekiwania. Faktycznie przyszłam na spektakl o Czarnym Łabędziu, zapomniałam tylko, że balet to przecież najczęściej precyzja, klasa, powściągliwość. I właśnie taki też jest mrok Balleriny No 3 – dystyngowany.

Bez żadnych wątpliwości mogę potwierdzić, że to róża jest główną bohaterką tego widowiska – od początku do końca. Wielkich zwrotów akcji dzięki Ballerinie nie doświadczyłam, ale całkowicie jej to wybaczam, bo ta stała scenografia i tancerze drugoplanowi bardzo mi odpowiadają. Róży towarzyszą bowiem przede wszystkim nuty drzewne, które w połączeniu z odrobinką oudu, nadają jej wyrazistego charakteru zmierzającego zdecydowanie bardziej ku kompozycji balsamiczno-drzewnej a nie kwiatowej. Jest niezwykle elegancko, ale jednocześnie zmysłowo i uwodzicielsko.

Najbardziej jednak zaskakujące są według mnie ostatnie chwile spektaklu, kiedy to drzewa, fiołki i pieprz znikają i pojawia się…rozgrzane różane mydełko! Karmelizowana wanilia z cashmeranem i różą, to genialne połączenie. Jest kremowo, subtelnie, słodko, ale dalej czuć, że to ta sama róża, z którą poznaliśmy się już na początku. Jak dla mnie ta faza mogłaby trwać i trwać!

Podsumowując – bo trochę chaotycznie to wszystko napisałam – Ballerina No 3, to naprawdę ciekawe różane perfumy, które niezwykle przyjemnie się nosi i które będą świetną propozycją dla tych chcących wreszcie spróbować swoich sił z jakimś bardziej wyrazistym zapachem, nie rzucając się przy tym od razu na głęboką wodę.

Jedyne rozczarowania jakie się mogą z Balleriną wiązać, to niezrozumienie jej historii i szukanie w niej filmowej interpretacji Black Swan z Natalie Portman, a nie prawdziwego spektaklu baletowego.

Jestem też bardzo ciekawa jak ten zapach wypada w porównaniu do wersji Ballerina No 1 i No 2, czy faktycznie Marie-Hélène Rogeon oraz jej syn Louis opowiedzieli spójną historię o różnych wcieleniach baletnicy czy zapachy łączy tylko przewodni składnik. Jak zwykle zaczęłam wszystko od końca, ale biorąc pod uwagę fakt, że Ballerina No 3 to naprawdę przyjemny zapach, sięgnę również po jej poprzedniczki i przekonam się sama czy jakaś historia naprawdę się za tą serią kryje.

Ach, zapomniałabym dodać – Ballerina No 3 jest niesamowicie trwała! Towarzyszyła mi ponad 10 godzin.

Znacie zapachy Les Parfums de Rosine? Jak tak, to który jest Waszym ulubionym? Co sądzicie w ogóle o różanych perfumach?

  • To chyba moja ulubiona balerina Les Parfums de Rosine. 🙂 Najbardziej zapamiętywalna. No i pasowałaby do mojego nowego naszyjnika, o! Czarnego łabędzia właśnie.

    • A jak na Tobie układa się ten zapach? Może planujesz recenzję? 🙂

      • Wiesz, nie mam już sampla – jak kiedyś znowu do mnie trafi, to zastanowię się nad recenzją. Mnie spodobało się, że ta róża jest najciemniejsza z trio i ma najwięcej charakteru. Jasne, że nie jest to mocarny zapach, ale ma trochę intrygującego cienia. : )

  • A ja tej baleriny nie poznałam! 🙁
    Muszę nadrobić 😀

  • Mam szarą balerinę i znam też tą różową oraz czarną. Szara i różowa są do siebie podobne, natomiast czarna jest zupełnie inna – bardziej wieczorowa i głęboka 🙂

    • Mnie oczywiście do testów przyciągnął najpierw flakon, dlatego też na początku sięgnęłam po czarną 😉 ale pozostałe też planuję sprawdzić.